Terapeutyczne właściwości blogowania :)

Hej!

Jak to w temacie zwykle bywa… Ostatnio pisałam, że poprzednia firma, w której pracowałam zamordowała we mnie największą pasję.. Nie udało mi się jednak wspomnieć czym ona jest! Kocham (i chyba tak już na zawsze pozostanie) szycie. Po tym jak wyflaczyłam ostatnio swoje żale dziś po raz pierwszy od dawna odkurzyłam i podłączyłam do prądu moją maszynę. Czułam się jakby mnie coś opętało :p naszyłam jak szalona a ile naplanowałam… WOW! ależ to niesamowite :)

Nawet pokażę – a co!

20916076_1377652985682501_1997289927_nUszyłam Małej sukienkę i taką szalonooką sówkę :) mięciutka jest i przytulaśna. Podobna sówka będzie też dla Małego ale oczywiście w odpowiednich barwach /jeszcze muszę wypchać/. Udało mi się zrobić też kota i mysz z zabawek i tylko nie udało mi się po raz kolejny zrobić swojej sukienki, na którą materiał leży już chyba od stycznia… Ale dla siebie to mi się nie chce. Rządzi tu wcześniej wspomniana… ONA.

Mówiłam o pracy. Ale o starej. Jest też nowa. Pracuję w korporacji. Handlowiec ze mnie (chyba trochę taki jak z koziej dupy trąba bo klienci z którymi umawiam się telefonicznie zawsze podkreślają „o jakże cudowny” mam głos i zaraz dzień się lepszy robi ale jeśli chodzi o sukcesy sprzedażowe to aspiracje mam wyższe niż póki co możliwości) no… początkujący w tej korporacji. Wiele zwalam na to, że jeszcze wszystkiego nie ogarniam i mam nadzieję szybko się nauczyć bo inaczej zwariować można. Dziś np. cały swój dzień pracy spędziłam czekając na kontakt przełożonego bo obrażalski klient złożył kolejną reklamację (tak tak… będzie teraz robił wojnę o 2 zł netto na fakturze za dużo). Nie wszystkie systemy ogarniam. Nie mam doświadczenia praktycznie żadnego w tematach bardziej skomplikowanych niż sprzedaż standardowej oferty. Więc dzwonię… Z rana słyszę „możesz na mnie liczyć dzwoń w razie wątpliwości” no to dzwonię… nie odbiera. no to dzwonię… abonent poza zasięgiem. no to dzwonię… nie możesz pozostawić wiadomości. No to piszę sms… przychodzi odpowiedź „zadzwonię za chwilę” po 3 godzinach metodą prób i błędów sama doszłam do tego jak temat rozwiązać. Dobrze, że komp firmowy. Moim bym aż tak nie rzucała :D Wysyłam gotowe rozwiązanie reklamacji do centrali… dzwoni telefon „no to co tam ci pomóc?” Najlepiej spieprzać na bambus! Jestem już duża, dzielna i samodzielna.

W moim magicznym domu dla odmiany dziś hałas.. JESZCZE! Sąsiad na swojej budowie dziś miał robione posadzki. Straszna szkoda, że nie przyszedł spytać o firmę. Jakieś ofiary ściągnął… Moje 170 m2 posadzek solidna firma zrobiła od 9 do 16. Ofiary mojego sąsiada na podobną posadzkę przyjechały grubo przed 8 a teraz 22:25 i ciągle buczy. Zaraz mnie cholera weźmie… spaaaaać! Moje dzieci mają iść spaaać! A ja najbardziej ze wszystkich świętości na świecie cenię sobie święty spokój. I ciszę.

No dobra… ciszę nie zawsze :) dziś pół dnia zagłuszałam buczenie posadzki sąsiada dość głośną muzyką. Lubię polską. I ku radości mojej pierwszy raz odkąd korzystamy z usług Cyfrowego Polsatu zrobili mi miłą niespodziankę i znalazłam… Coś czego wcześniej albo nie było albo ja ślepo nie wyczaiłam. Kino Polska Muzyka. No pięknie… Mamusia szyje i słucha i oczywiście… drze ryja ile wlezie :p przychodzi córka zdziwiona dość konkretnie i mówi „mamusiu ty znasz całkiem wszystko i wszystko pamiętasz i jesteś taka mądra”.. Mhmmmm :) Kultowe się kończą, zaczynają grać współczechę oczywiście wraca córcia… „mamusiu ty jednak nie jesteś całkiem mądra bo wszystkiego nie znasz”. No ba! Mamusia kultowe ma na blaszke :D Lata 70-te, 80-te, 90-te. Obecne stękadła bez ładu i składu mnie nie interesują. Córcia nuci czasami „nie umiem być suką”. hmm ja w jej wieku tłukłam puszka okruszka no ale niechże będzie. Widać pora żebym i ja przeflancowała się do 21 wieku :p

Można by ponarzekać na Małża. Ale po co sobie wieczór psuć :p Przestało buczeć.

Dobranoc :)

 

 

 

Nawigacja po wpisie

  2 comments for “Terapeutyczne właściwości blogowania :)

  1. 21 sierpnia 2017 o 10:28

    Na tej swojej pasji powinnaś zarabiać, a nie jakieś korporacje hahah. :)
    Serio, przepiękna sówka!

    • Ja
      21 sierpnia 2017 o 13:24

      dzięki :) oczywiście dla chętnych szyję na zamówienie. ale niestety od jakiegoś czasu to zaniedalam. każdego spławiałam :p mam nadzieję to wskrzesić – polecam się :)
      w następnym poście pokażę więcej :) pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *